Wyzwanie czytelnicze może pomóc czytać regularniej, ale samo wpisanie „52 książki w rok” do kalendarza nie tworzy jeszcze nawyku. Jak informuje redakcja LifestyleBlog, w 2025 roku co najmniej jedną książkę przeczytało 41 proc. badanych w Polsce. Wskaźnik pozostał na poziomie zbliżonym do poprzedniego pomiaru, a regularne sięganie po książki nadal wyraźnie różni się w zależności od wieku, wykształcenia i miejsca zamieszkania.
Problemem dla osoby, która chce czytać więcej, często nie jest więc brak dostępnych książek, ale sposób organizacji codzienności. Badania nad nawykami pokazują, że zachowania utrwalają się przede wszystkim przez powtarzanie ich w podobnym kontekście, a nie przez jednorazowy przypływ motywacji. Zamiast zaczynać od imponującej liczby tytułów, skuteczniej jest ustalić konkretny moment czytania, minimalny próg wykonania zadania i łatwy dostęp do następnej książki.
Polacy nadal częściej nie czytają niż czytają książki
Najnowsze badanie Biblioteki Narodowej objęło osoby w wieku co najmniej 15 lat. Co najmniej jedną książkę w 2025 roku przeczytało 41 proc. respondentów. Wśród kobiet odsetek wynosił 47 proc., a wśród mężczyzn 34 proc. Szczególnie wysoki wynik zanotowano wśród osób w wieku 15–18 lat — 56 proc.
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, przedstawiając wyniki tego samego badania, podało również, że wśród uczniów i studentów lekturę przynajmniej jednej książki zadeklarowało 64 proc. badanych, a wśród absolwentów szkół wyższych — 54 proc. W badaniu uczestniczyło 2025 osób powyżej 15. roku życia.
To istotny punkt wyjścia dla każdego wyzwania czytelniczego: celem nie musi być kilkadziesiąt książek rocznie. Dla osoby, która obecnie prawie nie czyta, regularne ukończenie sześciu czy dwunastu książek może oznaczać znacznie większą zmianę zachowania niż ambitny plan porzucony w lutym.
Biblioteka Narodowa wskazuje również, że książki drukowane wciąż są w Polsce popularniejsze od wersji cyfrowych, choć osoby czytające dużo — szczególnie młodsze — częściej korzystają również z urządzeń mobilnych. Wzrasta jednocześnie znaczenie bibliotek publicznych. Według danych za 2025 rok korzystało z nich 19 proc. czytelników, wobec 15 proc. w poprzednim roku.
Najpierw określ, ile rzeczywiście jesteś w stanie przeczytać
Popularna wersja wyzwania zakłada jedną książkę tygodniowo, czyli 52 książki rocznie. Matematycznie jest to proste. Praktycznie — nie dla każdego realne.
Książka licząca 350 stron przy tempie 30 stron dziennie wymaga niemal 12 dni czytania. Przy piętnastu stronach dziennie — ponad trzech tygodni. Do tego dochodzą różnice między powieścią sensacyjną, esejem, biografią, reportażem czy publikacją naukową.
Dlatego cel powinien wynikać z czasu, którym czytelnik faktycznie dysponuje.
Praktyczny start może wyglądać tak:
- osoba, która obecnie niemal nie czyta: 6–12 książek rocznie;
- osoba czytająca nieregularnie: 12–24 książki;
- regularny czytelnik chcący zwiększyć tempo: cel ustalony na podstawie własnego wyniku z poprzedniego roku.
Nie ma naukowej podstawy, by uznawać 52 książki za lepszy wynik niż 20. Liczba ma znaczenie organizacyjne.
Nie powinna natomiast zmuszać do wybierania krótszych książek tylko po to, aby zwiększyć licznik.

Licz czas na czytanie, nie tylko przeczytane książki
Największym błędem jest traktowanie ukończenia książki jako jedynego miernika postępu. Czytelnik nie kontroluje przecież długości ani trudności każdego tytułu.
Znacznie łatwiej kontrolować zachowanie: na przykład 20 minut czytania dziennie.
Przy takim systemie dzień, w którym przeczytano tylko osiem stron wymagającego reportażu, nadal jest wykonanym zadaniem. Przy wyzwaniu opartym wyłącznie na liczbie książek ten sam dzień może wyglądać jak brak postępu.
Warto więc monitorować dwa wskaźniki:
- liczbę dni, w których odbyła się zaplanowana sesja czytania;
- liczbę ukończonych książek.
Dzięki temu wyzwanie nie rozpada się przy pierwszej dłuższej pozycji.
Nie czekaj, aż „znajdzie się czas”
Brak wolnego czasu jest jednym z najczęściej deklarowanych ograniczeń również w zagranicznych badaniach. W reprezentatywnym badaniu The Reading Agency z 2024 roku 33 proc. dorosłych mieszkańców Wielkiej Brytanii wskazało właśnie brak wolnego czasu jako przeszkodę w regularnym czytaniu dla przyjemności. Badanie objęło 2003 osoby w wieku co najmniej 16 lat. Tych danych nie należy bezpośrednio przenosić na Polskę, ale dobrze pokazują charakter problemu.
W praktyce „będę czytać, kiedy będę mieć czas” jest słabym planem, ponieważ nie określa ani momentu, ani sytuacji uruchamiającej zachowanie.
Znacznie konkretniejszy plan brzmi:
po wieczornym myciu zębów przeczytam co najmniej dziesięć stron.
Albo:
po wejściu do pociągu otwieram czytnik zamiast mediów społecznościowych.
Taki mechanizm odpowiada temu, co badacze zachowań nazywają powiązaniem działania z konkretnym kontekstem.
Nawyk nie powstaje magicznie po 21 dniach
Popularna zasada mówiąca, że do zbudowania nawyku potrzeba dokładnie 21 dni, nie znajduje potwierdzenia w klasycznych badaniach nad automatyzacją zachowania.
Badanie Phillippy Lally i współpracowników z University College London, opublikowane w 2010 roku, analizowało wykonywanie codziennych zachowań związanych ze zdrowiem w stałym kontekście. Średni czas dochodzenia do wysokiego poziomu automatyzacji wynosił około 66 dni, ale różnice między uczestnikami były bardzo duże — od 18 do przewidywanych 254 dni. Nie było to badanie czytania, dlatego liczby 66 dni nie należy traktować jako terminu, po którym każdy zacznie automatycznie sięgać po książkę.
„21 dni to mit” — podsumowali Benjamin Gardner i Susanne Meisel z UCL, omawiając wyniki badań nad tworzeniem nawyków. (UCL Health Chatter, komentarz badaczy do pracy Lally i współpracowników).
Wniosek praktyczny jest prostszy: nie należy uznawać wyzwania za nieudane dlatego, że po trzech tygodniach nadal trzeba świadomie pamiętać o książce.
Otoczenie może mieć większe znaczenie niż motywacja
Wendy Wood, badaczka nawyków i emerytowana profesor psychologii oraz biznesu University of Southern California, podkreśla, że utrwalone zachowania są silnie związane z kontekstem, w którym regularnie się pojawiają.
„Nawyki nie rozwijają się dzięki motywacji” — mówiła Wendy Wood w rozmowie opublikowanej przez American Psychological Association 1 stycznia 2026 roku. (APA „Monitor on Psychology”, rozmowa o mechanizmach zmiany zachowania; tłum. red.).
Wood wskazuje, że nowe zachowanie łatwiej utrwalić, gdy środowisko sprzyja jego wykonaniu. W przypadku czytania można przełożyć tę zasadę na bardzo konkretne rozwiązania.
Książka może leżeć przy łóżku zamiast w zamkniętej szafce. Czytnik można wozić w torbie używanej codziennie do pracy. Aplikację do ebooków można umieścić na pierwszym ekranie telefonu, a aplikacje pochłaniające czas — usunąć z najbardziej dostępnych miejsc.
„Celem jest uczynienie nowego, pożądanego zachowania łatwiejszym” — wyjaśniała Wood w tej samej rozmowie dla APA. (1 stycznia 2026 roku; tłum. red.).
Wyzwanie czytelnicze staje się wtedy nie testem silnej woli, ale zmianą organizacji dnia.

Minimalny cel powinien być naprawdę minimalny
Jeżeli ustalony próg brzmi „50 stron każdego wieczoru”, łatwo przerwać serię podczas delegacji, choroby, intensywnego tygodnia w pracy czy rodzinnego wyjazdu.
Lepszym rozwiązaniem jest rozdzielenie celu minimalnego od celu optymalnego.
Przykład:
- minimum: 10 minut lub 5 stron;
- standard: 20–30 minut;
- więcej: jeśli jest czas i chęć.
Minimalny próg ma utrzymać ciągłość zachowania. Nie powinien być ambitny. Ma być możliwy do wykonania również w gorszym dniu.
Nie trzeba kończyć każdej rozpoczętej książki
Wyzwanie czytelnicze może zostać paradoksalnie zablokowane przez książkę, której czytelnik nie chce dalej czytać.
Nie istnieje obowiązek kończenia każdej rozpoczętej pozycji. Jeżeli książka została wybrana dobrowolnie, a po kilkudziesięciu stronach nadal nie spełnia oczekiwań, odłożenie jej nie oznacza porażki.
Wyjątek stanowią oczywiście lektury wymagane w ramach nauki, pracy albo przygotowania zawodowego. Przy czytaniu dla przyjemności mechanizm jest inny: jeżeli każda sesja wiąże się z koniecznością przebrnięcia przez niechciany tekst, zwiększa się koszt rozpoczęcia kolejnej sesji.
Dobrym rozwiązaniem jest też prowadzenie równolegle dwóch książek: jednej wymagającej i jednej lżejszej. Dzięki temu rodzaj lektury można dopasować do poziomu koncentracji.
Papier, ebook czy audiobook? Format powinien pasować do sytuacji
Nie ma potrzeby budowania wyzwania wyłącznie na książkach papierowych.
Dane Pew Research Center z badania przeprowadzonego w Stanach Zjednoczonych w październiku 2025 roku pokazują, że 64 proc. dorosłych Amerykanów czytało w ciągu poprzednich 12 miesięcy książkę drukowaną, 31 proc. ebook, a 26 proc. słuchało audiobooka. Są to dane amerykańskie, nie polskie, ale pokazują funkcjonowanie kilku formatów równolegle.
Jeżeli ktoś ma godzinę dziennie w samochodzie, audiobook może w praktyce zwiększyć kontakt z książkami bardziej niż ambitny plan wieczornego czytania papieru. Osoba dojeżdżająca komunikacją może korzystać z czytnika. Papierowa książka może natomiast pozostać formatem używanym w domu.
Najlepszym formatem w wyzwaniu jest ten, po który rzeczywiście można regularnie sięgać.
Gotowy schemat wyzwania na 30 dni
Pierwszy miesiąc nie musi służyć biciu rekordu. Może być testem systemu.
Na początku należy wybrać jedną książkę, którą rzeczywiście chce się przeczytać. Następnie ustalić stały moment: rano przy kawie, podczas dojazdu, po kolacji albo przed snem. Minimalna sesja może wynosić 10 minut.
W kalendarzu wystarczy zaznaczać dni, w których sesja została wykonana. Liczenie stron jest opcjonalne.
Po miesiącu należy sprawdzić trzy rzeczy: kiedy czytanie najczęściej dochodziło do skutku, co je blokowało oraz czy wybrany minimalny próg był realistyczny. Dopiero na tej podstawie warto ustalać cel na trzy miesiące lub cały rok.
Co zrobić po przerwaniu serii
Jeden opuszczony dzień nie kasuje wcześniejszych sesji. Badania nad nawykami opisują proces jako rezultat wielokrotnego powtarzania zachowania w określonym kontekście, a nie bezbłędną serię wykonywaną przez określoną liczbę dni.
Jeżeli przerwy powtarzają się regularnie, problem należy traktować jako informację o planie.
Czytanie zaplanowane na 23:00 może przegrywać ze zmęczeniem. Sesja 40-minutowa może być za długa. Książka może być źle dobrana. Telefon może być łatwiej dostępny niż czytnik.
Zmiana godziny lub minimalnego celu jest wtedy korektą systemu, a nie rezygnacją z wyzwania.
Najprostszy plan, jeśli chcesz zacząć dzisiaj
Nie trzeba przygotowywać listy 50 tytułów.
Wystarczy wybrać jedną książkę, określić jeden stały moment dnia i ustalić minimalną sesję, której wykonanie nie wymaga reorganizacji całego harmonogramu.
Dla początkującej osoby sensownym punktem startowym może być 10–20 minut dziennie przez miesiąc. Po 30 dniach można ocenić rzeczywiste tempo i dopiero wtedy zdecydować, czy celem będzie jedna książka miesięcznie, dwie czy więcej.
Wyzwanie działa najlepiej wtedy, gdy jego głównym zadaniem nie jest produkowanie imponującej statystyki, lecz zwiększenie liczby dni, w których książka rzeczywiście pojawia się w codziennym planie.
Więcej ciekawych artykułów, porad lifestyle’owych i praktycznych wskazówek znajdziesz na stronie Lifestyle Blog. Rekomendujemy także lekturę materiału: Kamienie milowe – co to jest milestone i jak wyznaczać je w projekcie i życiu