Pracowitość a pracoholizm

PracoholizmPobudka o 6 rano, szybka kawa zamiast śniadania, bo kto ma na to czas? Ekspresowy prysznic, makijaż i fryzura robione w tempie, którego nie powstydziłby się nawet Usain Bolt podczas bicia rekordu świata. Godzina tkwienia w korku, by dojechać do pracy, w której na ten dzień jak zwykle mamy za dużo obowiązków, by dało się wykonać je w przepisowym czasie.

Najwyżej zostaniemy trochę dłużej. Znowu. Po raz kolejny przełożymy również kolację z ukochanym, chociaż obiecałyśmy, że tym razem na pewno będziemy na miejscu a weekendowy obiad z rodzicami zamienimy na 5 minut rozmowy telefonicznej, podczas której wyjaśnimy jak bardzo jesteśmy spóźnione z nowym projektem. Powtarzamy sobie, że "najwyżej wpadniemy za tydzień". Znowu. Wytłumaczymy sobie też, że taki jest teraz świat, że zarabiamy na przyszłość swoich dzieci, swoją własną przyszłość i ogólnie właśnie, na przyszłość samą w sobie. Znowu. Szkoda tylko, że grzebiąc w czymś, co jeszcze nie nadeszło zapominamy o teraźniejszości. Zapominamy, bo sto procent naszego "tu i teraz" zajęte jest wieczną gonitwą o nowy projekt, podwyżkę, kolejne zlecenie i nadprogramowe dokumenty do wypełnienia. W wiecznym amoku nie zauważamy nawet kiedy nasza pracowitość stała się pracoholizmem.

Ustalmy jedną rzecz - do powiedzenia "pieniądze szczęścia nie dają" należy podejść z pewnym dystansem. Oczywistym jest, że są one niezbędne do normalnego funkcjonowania. Nic dziwnego więc, że rozpoczynając studia, szukając pracy, zmieniając ją czy zakładając własny biznes zastanawiamy się nad tym jakie realne, materialne korzyści z wykonywanego zawodu będziemy mieć. Chęć poprawy warunków życia jest zupełnie naturalnym mechanizmem, który często napędza nas do działania. Taka mobilizacja pomaga pracować produktywnie, chętniej i z poczuciem, że nasz wysiłek jest uzasadniony. Jeśli dodatkowo praca jest naszą pasją albo przynajmniej ciekawym dla nas zajęciem - tym lepiej. Łączymy wówczas obowiązek z przyjemnością, czujemy się zdecydowanie bardziej wypoczęte emocjonalnie. Do tego miejsca wszystko jest w porządku. Problem, niezależnie od tego czy w miejscu pracy czujemy się świetnie czy niemalże jak na skazaniu, zaczyna się kiedy to zajęcie przysłania nam absolutnie całą resztę życia, staje się jedynym celem umniejszającym wszelkie inne wartości. Zanim pracoholizm stanie się dla nas utrudnieniem na tyle dużym, że będziemy musieli skorzystać z pomocy terapeuty, warto co jakiś czas zadać sobie kilka pytań. Kiedy ostatnio spędziłyśmy chociaż godzinę z najbliższą przyjaciółką? Jak dawno gościłyśmy na obiedzie rodziców? Czy w święta lub weekendy dajemy sobie czas na odpoczynek? Czy dbamy o swoje zdrowie? Kiedy robiłyśmy rutynowe badania? Czy przy planowaniu pracy uwzględniamy posiłki?

Pracujemy nie dla samego stanu konta bankowego. Pracujemy, by móc spełniać swoje marzenia. By nie stresować się o to czy mamy za co zapłacić rachunki. By podróżować. By rozwijać swoje umiejętności. By od czasu do czasu wyjść na dobrą kolację ze swoją miłością. Pracujemy by żyć a nie żyjemy by pracować.

Szpinak - mnóstwo zdrowia w małych listkach

SzpinakSzpinak jest rośliną jednoroczną, która lubi żyzną ziemię i półcień. Uprawiany jest w wielu krajach, wciąż nie doczekał się jeszcze właściwej rehabil

Ocet jabłkowy - eliksir zdrowia

Ocet jabłkowyCzy chcesz mieć więcej energii, mniejszy apetyt na słodycze i rzadziej chorować? Jest prosty sposób, aby poprawić swoje zdrowie i urodę.

Uwaga na kleszcze

KleczeKleszczowe Zapalenie Mózgu (KZM) jest chorobą, która może dotknąć każdego z nas. W najgorszych przypadkach prowadzi ona do paraliżu całego ciała, a na