Guilty pleasure, czyli grzeszna przyjemność. Przykłady guilty pleasures

Grzeszne przyjemnościGuilty pleasure - któż z nas ich nie ma? Grzeszna przyjemność, którą ukrywamy skrzętnie przed światem, a przyłapani na niej, wypieramy się, a jednak nie potrafimy z niej zrezygnować. Potajemne oglądamy kreskówki, choć ledwo już pamiętamy własne dzieciństwo, niekończące się seriale, paradokumenty i filmy, które widzieliśmy już setki razy, jemy słodycze w łóżku, śpimy w śmiesznych dziecięcych piżamach, chodzimy przed snem w śmiesznych papuciach, przeglądamy zdjęcia słodkich kotków i szczeniaków, śpiewamy pod prysznicem,  słuchamy disco polo, itd.

Lista grzesznych przyjemności jest długa, a nasze wstydliwe słabości najczęściej bywają pospolite, choć zdarzają się też bardzo wyrafinowane. Czy naprawdę musimy je ukrywać przed światem? Dlaczego nie chcemy się przyznać do naszych drobnych słabostek i czemu sprawiają nam tyle frajdy?

Każdy z nas ma takie przyjemności, które ukrywa przed rodziną i przyjaciółmi. Mimo że dają nam one frajdę, sprawiają, że lepiej się czujemy, szybciej odpoczywamy lub zasypiamy, Za żadne skarby świata nie chcemy z nich rezygnować i nie potrafimy lub boimy się do nich przyznać. Strach przed ośmieszeniem, krytyką, a także chęć zachowania czegoś tylko dla siebie, o czym nikt nie wie, sprawiają, że skrywamy je przed najbliższymi przez długie lata. Nasze drobne dziwactwa, które dają nam przyjemność, w jednej chwili potrafią wprawić nas w zażenowanie, kiedy zostaniemy przyłapani na nich. Okazuje się, że łatwiej jest nam się przyznać do błędu niż do tego, w jaki sposób poprawiamy sobie nastrój i uprzyjemniamy swoje życie. Potrafimy być kreatywni, asertywni, walczyć o siebie i swoje racje, ale nasze słabości zawstydzają nas i napawają lękiem przed krytyką i ośmieszeniem. Sprawdź, czemu tak trudno jest się do nich przyznać i zobacz najdziwniejsze z nich.

Guilty pleasure co to jest?

Guilty pleasure to w wolnym tłumaczeniu grzeszna przyjemność w kontekście słabości - choć nazwa może się kojarzyć dwojako, jest określeniem niewinnego najczęściej zachowania, które sprawia nam przyjemność, ale jednocześnie nas zawstydza.

Nie przyznajemy się do niej, wyśmiewamy ją u innych, ale sami nie potrafimy z niej zrezygnować. Ich lista jest bardzo długa i choć większość z nich jest identyczna u sporej części społeczeństwa i mamy tego świadomość, nie mówimy, że też to robimy. Doskonałym przykładem jest śpiewanie pod prysznicem, słuchanie disco polo czy płakanie po raz setny na tym samym filmie. Dlaczego te drobne potajemnie wykonywane czynności, noszą nazwę grzesznych przyjemności? Większość z nas już na samą myśl o nich wstydzi się ich. U niektórych wywołują one nawet poczucie winy, podobne do tego, które odczuwamy, robiąc coś wbrew własnej woli. A jednak nie chcemy i nie potrafimy z nich zrezygnować. Poczucie winy może być tym większe, jeśli z tego właśnie powodu wyśmiewamy kogoś lub żartujemy z niego. Te drobne, ale jakże przyjemne "grzeszki" możemy porównać do nałogu, choć najczęściej one nam nie szkodzą. Oddajemy się im bez pamięci, nie chcemy lub nie potrafimy zerwać z nimi i ukrywamy je przed światem. Często kombinujemy i kłamiemy, żeby wygospodarować czas na nasze "dziwactwa", którymi nie chcemy dzielić z nikim innym.

Dlaczego guilty pleasures sprawiają nam przyjemność?

Co takiego mają one w sobie, że sprawiają nam przyjemność? Po pierwsze wywołują u nas pozytywne skojarzenia, po drugie jest to rodzaj rytuału. Powtarzany przez lata, więc na samą myśl o nich czujemy się zrelaksowani i mamy poczucie, że dzięki nim się rozpieszczamy. To dzięki nim możemy sobie podarować odrobinę luksusu, jakim jest zdjęcie maski noszonej na co dzień.

Grzeszne przyjemności
Grzeszne przyjemności

Ponadto większość z guilty pleasures robimy w jakimś celu i jest to nasz sposób na poprawę nastroju, wypoczynek, relaks, odsunięcie od siebie wszystkich trosk lub szybkie zasypianie. Zatem nie są one zwyczajnym kaprysem, a sposobem na zaspokojenie naszych potrzeb. Żyjemy w ciągłym biegu, stresie i w ciągu dnia trudno nam jest znaleźć czas na nic nie robienie, czy oddawanie się swoim pasjom. Grzeszne przyjemności, pozwalają nam się, choć na chwilę oderwać od rzeczywistości. Nie zwracać uwagi na to, co inni o nas myślą i nie musimy się wówczas kontrolować i podporządkowywać nikomu. Robimy dokładnie, to co lubimy i nie staramy się wówczas być cool. To wtedy wychodzi z nas dziecko, które pielęgnujemy przez całe życie.

Kiedy naszą słabością jest oglądanie po raz setny tego samego filmu emitowanego cyklicznie w święta lub co kwartał. Czas jego emisji jest dla nas chwilą wytchnienia. Rezygnujemy wówczas ze spotkań z przyjaciółmi, pracy po godzinach czy domowych porządków. Odkładamy telefon, wskakujemy w wygodne ciuszki, nasz świat się na kilkadziesiąt minut zatrzymuje. Z psychologicznego punktu widzenia już nie sama treść filmu, aktorzy, czy muzyka jest dla nas ważna. Ważniejsze jest uczucie nic nierobienia i komfort psychiczny, jaki nam towarzyszy i jaki się z danym tytułem kojarzy, sprawiają, że oglądamy go od lat. Innym powodem są miłe skojarzenia, jeśli za pierwszym razem oglądaliśmy go z kimś dla nas ważnym, kogo już nie ma w naszym życiu, lub w najszczęśliwszym momencie naszego życia. Dzięki tej ekranizacji choć przez chwilę możemy poczuć się tak jak wtedy. W ten sposób nie tylko pielęgnujemy nasze wspomnienia, ale też możemy się poczuć młodsi, szczęśliwsi czy wreszcie mniej samotni.

Osoby oglądające po pracy paradokumenty, seriale "masowego rażenia", czyli takie, które wciągają już po kilku minutach, ale ich fabuła jest mało ambitna, szukają w nich odskoczni. Większość osób nie przyznaje się do ich oglądania. A jednak w czasie ich emisji nasi znajomi są mniej aktywni w mediach społecznościowych i na tyle zajęci, że nie odbierają nawet telefonów. A kiedy ich zapytasz co, robili o tej godzinie, większość z nich była na siłowni lub spacerze, nawet zagorzali kanapowcy. Dlaczego je oglądamy, mimo że sami nie mamy o telewizyjnych tasiemcach najlepszego zdania? Bo jest to kilkadziesiąt minut, w ciągu których możemy się bezmyślnie gapić w telewizor. Nasz mózg odpoczywa, a my podziwiamy kreacje aktorów, piękne widoki, domy i samochody. Narrator nieustannie wszystko tłumaczy, więc nie trzeba się zastanawiać, nawet kiedy się zdrzemniemy na chwilę i tak wiemy, o co chodzi i co się wydarzyło.

Śpisz w dziecięcej piżamie, jesz lody z płatkami na mleku lub kiełbasę z dżemem truskawkowym? Już na samą myśl niektórym zbiera się na mdłości, a jednak kiedy jesteś sama w domu, szykujesz sobie taką ucztę. Nie częstujesz nikogo, nie opowiadasz nikomu o tym, no boisz się krytyki, zdziwienia i wyśmiania. Spokojnie każdy z nas ma taką ulubioną i wstydliwą potrawę.

Dlaczego niektóre przyjemności ukrywamy przed innymi? Skąd biorą się guilty pleasures?

Strach przed wyśmianiem, krytyką lub zaszufladkowaniem sprawiają, że je ukrywamy. Stereotypy, chęć bycia lubianym i akceptowanym sprawia, że nasze drobne przyjemności zachowujemy tylko dla siebie. Czasem niewinna, a nawet spontaniczna reakcja rodziny, przyjaciółki lub partnera sprawia, że już nigdy nikomu się nie przyznajemy do spania z maskotką z dzieciństwa lub jedzenia czegoś, czego inni by nie tknęli za żadne skarby świata. Jednocześnie wiele osób tak bardzo chce należeć do paczki, że wyśmiewa u innych swoje własne grzeszne słabostki. Albo zaczyna jeszcze bardziej je skrywać, widząc reakcje na szczere wyznanie kogoś innego. Okazuje się, że w dobie internetu, kiedy świadomie i z własnej woli pokazujemy swoje życie prywatne, dzielimy się social mediach swoimi rozterkami miłosnymi, poważnymi problemami. Nie mamy problemu z obnażaniem swojej prywatności, skrzętnie ukrywamy przed światem, a nawet najbliższymi nam osobami nasze grzeszne przyjemności. Każdy z nas przywdziewa pewną maskę i za wszelką cenę chce się dopasować do jakiegoś "stada" i nie odstawać od niego. Rodzice nie mają pojęcia, że ich kilkuletnie pociechy pałaszują słodycze w łóżku. Dorastające dzieci nadal śpią z maskotką, którą skrzętnie ukrywają na dnie szafy i wyciągają, kiedy wszyscy domownicy są w objęciach morfeusza. Małżonkowie nie wiedzą, że ich druga połowa, zasypiając, wyobraża sobie, że właśnie jest na statku kosmicznym lub bezludnej wyspie, bo bez tego nie zaśnie. A nasi znajomi są przekonani, że jesteśmy na wypasionej imprezie lub na siłowni. A my spędzamy samotny weekend z najbardziej kiczowatym melodramatem w historii, który widzieliśmy już setki razy, albo oglądamy.

Jedzenie nutelli palcem
Jedzenie nutelli palcem

Często też uważamy, że dane zachowanie nam nie przystoi, że postępując w taki czy inny sposób, obawiamy się, że ucierpi na tym nasz wizerunek. Zagrożona zostanie pozycja zawodowa lub ta w grupie znajomych. Wolimy więc nie przyznawać się do pewnych zachować w obawie, że zostaniemy zaszufladkowani, wyśmiani lub skrytykowani.

Przykłady guilty pleasures, jakich przyjemności najczęściej się wstydzimy?

Na liście najbardziej żenujących, kiczowatych i wręcz śmiesznych, grzesznych przyjemności znalazły się:

  1. Oglądanie teletubisiów, czyli bajki dla niemowląt, której urok potrafią docenić najczęściej tylko dzieci w wieku niemowlęcym. A jednak jak się okazuje, jest spore grono jej fanów wśród osób dorosłych. Oglądanie kreskówek i innych filmów animowanych.
  2. Czytanie komiksów z dzieciństwa.
  3. Oglądanie para dokumentów, czyli seriali o wymyślonych intrygach i problemach innych osób. Podobno pomagają one wielu osobom zrozumieć, że nie mają tak najgorzej w życiu i ich problemy w porównaniu do tych z paradokumentów są błahe.
  4. Komedie o dosadnym i prymitywnym humorze jak "Świat według Kiepskich", "Świat według Bundych" czy "Akademia Policyjna", którą większość z nas zna już pamięć. A także czekanie z zapartym tchem na serial "Kevin sam w domu" czy "Znachor", czyli pewniaki świątecznej ramówki. Do oglądania, których nikt się nie przyznaje, a większość z nas to robi.
  5. Oglądanie powtórek seriali,  jak "Rodzinka.pl", "Brzydula", "Moda na sukces"
  6. Oglądanie po raz setny starych melodramatów jak: "Dirty Dancing", "Titanic".
  7. Oglądanie seriali masowego rażenia z fabułą ciągnącą się jak ślimak takich jak "Elif", "Zbuntowany Anioł".
  8. Czytanie plotkarskich gazet i serwisów, poranne czytanie horoskopu na dzień, który właśnie rozpoczynamy. Niby nikt tego nie robi, bo kto by wierzył w horoskopy czy plotki, a wszyscy wiedzą o ich istnieniu i mają coś do powiedzenia na ten temat.
  9. Przeglądanie w sieci zdjęć i filmików ze słodkimi małymi kotkami i szczeniaczkami.
  10. Picie mleka czy soku z kartonu, to zwyczaj, do którego przyznają się tylko nieliczni, ale wszyscy potępiają.
  11. Jedzenie w łóżku słodyczy, czyli słodka chwila grzesznej przyjemności, kiedy wszyscy domownicy już śpią, albo jeszcze nie wstali.
  12. Wyjadanie nutelli ze słoika łyżeczką lub palcem, w czasach kiedy każdy chce być fit. Nikt się nie przyznaje, że już łyżeczka czekoladowego kremu pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie i zawsze mamy jeden słoik schowany na dnie szafki.
  13. Jedzenie niepasujących do siebie smaków np. kanapka z dżemem i kiełbasą, miodem i szynką, a albo czekoladą i kaszanką. Papka z lodów i płatków kukurydzianych lub słonecznika i wiele wiele innych.
  14. Kupowanie słodyczy dedykowanych dla dzieci. Jak się okazuje niektórzy dorośli, raz na jakiś czas nie mogą się oprzeć pokusie i kupują sobie jajko z niespodzianką, jogurty z tatuażem itp.
  15. Kupowanie gadżetów dla dzieci gumek do włosów, spinek, skarpetek, a nawet uroczych zestawów do czesania obowiązkowo w różowym kolorze.
  16. Spanie w dziecięcej piżamie np. z ogonem lub uszami kota.
  17. Chodzenie po domu w kapciach zwierzętach przeznaczonych dla dzieci.
  18. Jedzenie rękoma lub widelcem zamiast widelcem i nożem.
  19. Słuchanie muzyki disco polo.
  20. Śpiewanie pod prysznicem.
  21. Tańczenie do głośnej muzyki, kiedy nikogo nie ma w domu.
  22. Śpiewanie do grzebienia.
  23. Spanie z maskotką, mimo że nasi rówieśnicy już dawno z tego wyrośli.
  24. Zabawa lalkami, samochodami i klockami w dorosłym wieku.
  25. Nazywanie ludzkimi imionami mebli i różnych przedmiotów codziennego użytku.
  26. Rozmawianie ze sobą, kiedy nikt nie słyszy.
  27. Czytanie komiksów i książek dla dzieci.
  28. Przebieranie się za gwiazdy i bohaterów ulubionych seriali.
  29. Fotografowanie swojego stolca i kolekcjonowanie tych zdjęć.

Grzeszne słabości wśród nastolatków

Guilty pleasures wśród nastolatków bardzo często nie dotyczą zadziwiających zachowań, a są kreowane przez osoby dominujące w grupie. Wówczas możemy się dowiedzieć, że nasza koszulka lub kurtka, która jeszcze tydzień temu była na topie, już jest krindżowa. A czytanie naszego ulubionego czasopisma modowego to przypał. I tak na wiosnę 2020 roku wśród nastolatków zapanowała moda na "Ekipę", a już latem była ona krindżowa. Śledzenie ich losów czy noszenie koszulek z ich nadrukiem przeszło na etap grzesznych przyjemności. Podobnie jak granie w Roblox itp., czy zabawa w realu np. budowanie z klocków lub układanie puzzli. W dzisiejszych czasach linia między trendem, a krindżem jest bardzo cienka, więc lista Guilty pleasure jest coraz dłuższa.

Czego mogą nas nauczyć grzeszne słabości?

Owczy pęd i chęć zdobycia akceptacji w grupie zabija nasz indywidualizm. Ukrywamy więc nietypowe hobby i inne przyjemności, które wypadły już z trendów. Sprawia nam przyjemność, coś, co powszechnie jest uważane za obciachowe i żenujące, nietypowe, nie przyznajemy się do tego. Jednak wiele osób jest w stanie wcześniej lub później ze swoich grzesznych tajemnic wyciągnąć wnioski. Najczęściej, kiedy są już zmęczeni, ukrywaniem tego, co jest dla nich fajne i daje im frajdę lub pozwala naładować akumulatory po ciężkim dniu. Inni zaczynają tęsknić za czasami, kiedy nie przejmowali się opinią innych i żyli własnym życiem. A jeszcze inni dostrzegają, że to nie oni mają powód do wstydu, lecz grupa osób, których uważają za przyjaciół. W końcu każdy z nas ma prawo do własnego sposobu na relaks, przyjemność czy decydowania o tym, w czym śpi i co je.

Noszenie dziecięcych butów
Kobieta w kapciach dla dzieci

Ukrywanie przed społeczeństwem tego, co naprawdę lubimy, powinno zmotywować nas do refleksji nad tym, jakimi ludźmi się otaczamy, jakie wartości w życiu są dla nas najważniejsze. Czy można kogoś oceniać lub wyśmiewać przez pryzmat jednej słabości? Czy nie na tym właśnie polega indywidualizm? Czy naprawdę tak bardzo boimy się zaszufladkowania lub wyśmiania, że wolimy naśladować innych. Wyśmiewać tych, którzy mieli odwagę przyznać się do własnych grzesznych przyjemności?

Czy wreszcie chcemy ukrywać się przez całe życie a czasem nawet mieć poczucie winy, przecież nie robimy nic złego?

Czy naprawdę przez spanie w różowej z uszami lub ogonem, możemy narazić swoją reputację, stracić wizerunek osoby odpowiedzialnej i fajnej? Zastanówmy się, kto w naszym otoczeniu wyznacza, co jest krindżowe a co cool? Osoba o wszechstronnych zainteresowaniach, niebanalnym stylu, a może kopia influencerów i ktoś, kto jest ubrany, jakby właśnie zszedł z wystawy popularnej sieciówki. Ktoś, kto żyje według utartych akceptowalnych schematów, bo ma tak niskie poczucie własnej wartości, że nie ma odwagi być innym. Czy może właśnie Ci którzy odrzucają schematy i spędzają czas tak, jak im się podoba?

Guilty pleasures, czyli hipokryzja pełną gębą

Część słabostek z tej długiej listy ma każdy z nas, a jednak nikt się do nich nie przyznaje. Mimo że te niegroźne dziwactwa nikomu nie szkodzą, panuje w tej kwestii zmowa milczenia. Ani w rodzinie, ani w grupie przyjaciół nie czujemy się na tyle pewnie, żeby przyznać się do naszych słabostek.  Czy to rzeczywiście strach przed odrzuceniem lub krytyką? A może jednak to chęć zostawienia jakiejś cząstki siebie, tylko dla siebie? Czy jeśli nasze grzeszne przyjemności nie będą one owiane tajemnicą, nadal będą dla nas tak ekscytujące?

Sandra Pawlak
Dziennikarka, psycholog, blogerka. Ciekawska i analityczna obserwatorka życia.

Komentarze