Dom bezpieczny dla dziecka

Dom bezpieczny dla dzieckaCo jakiś czas słyszymy o tym, jakim wypadkom ulegają w domach i mieszkaniach najmłodsi ich mieszkańcy, czyli dzieci. Dom bezpieczny i przewidywalny dla dorosłych, przestaje być taki dla dzieci, które potrafią przemieścić się z miejsca na miejsce. Dom i mieszkanie jest pełne niespodzianek i niebezpieczeństw dla czworakującego niemowlaka. Dzieci niespełna roczne dalekie są od rozumienia, że coś jest gorące, a w związku z tym nie należy ciągnąć za serwetę, by przyciągnąć to do siebie (czytaj: wylać na siebie).

Dziecko stawiające pierwsze kroki, traktuje otoczenie jak system podpórek, które mają pomóc mu w odbywaniu pierwszych samodzielnych podróży w przestrzeni. Chwyta się więc wszystkiego, co jest po drodze. Dziecku, które chodzi już samodzielnie i pewnie, przestaje wystarczać jedna płaszczyzna, to znaczy podłoga. Dostrzega ono że wiele interesujących rzeczy znajduje się wyżej od niego. Co więcej rozumie, że można się tam wspiąć. Maluchy nie tolerują ograniczeń przestrzennych. Chcą swobodnie biegać po domu pełnym zakrętów, kantów i niespodziewanych przeszkód. Co zrobić, by dom, w którym mieszkamy był bezpieczny dla malucha?

Co zrobić, by nie zwariować z dzieckiem w domu? Po pierwsze nie oczekiwać, że dom będzie wyglądał tak, jak wyglądał zanim dziecko zaczęło się w nim poruszać. Idealny porządek w domu trzeba sobie na jakiś czas odpuścić. Wystawki różnych przedmiotów na wysokości dziecka trzeba zlikwidować. Trudno. Przez jakiś czas ulubione figurki i bibeloty będą schowane. Lepsze to, niż zbierać je z podłogi. (wersja optymistyczna, bo może nie być co zbierać). O ile to możliwe, trzeba zlikwidować meble, o które dziecko może się uderzyć lub zranić. Kwadratowy stolik ze szkła lepiej zastąpić okrągłym lub przynajmniej przykryć czymś miękkim.

Gdy pierzemy, gotujemy lub prasujemy, maluchy chcą być przy nas i robić to samo co my. Pozwólmy dziecku na robienie tego, co jest bezpieczne, choć nie jest zabawą. Dajmy mu kawałek ciasta do ugniatania, pozwólmy pogrzebać w garnkach i podawać nam rzeczy do prasowania. Największym błędem, jaki popełniamy w takich sytuacjach, jest odwracanie się na chwilę i spuszczanie dziecka z oka. Tę jedną jedyną chwilę większość maluchów bezbłędnie wykorzystuje na zrobienie czegoś, czego im zabraniamy, a więc na wzięcie do ręki gorącego żelazka, porwanie noża czy podejście do rozgrzanej kuchenki.