Czym jest miłość? Jak ma na imię?

Czym jest miłość?Miłość ma zbyt wiele form, by podać jej jednoznaczną definicję. Ten artykuł będzie jedynie nieudolną próbą głębszego wejrzenia w studnię bez dna, ale spróbujmy. Nigdy dosyć filozofii teoretycznej! W jakimś stopniu przewyższa ona wszystkie nauki - sięga do samych podstaw naszego istnienia. Miłość stanowi nieodłączny filar tej chaotycznej planety.

Miłość pozwala zjednać się dwójce ludzi bez opamiętania. Dlaczego dwójce? Tak jest najkorzystniej pod względem ewolucyjnym, czy duchowym? Nie mamy pojęcia. Wiemy jednak, jakie cechy spełnia miłość, niezależnie od tego, jaka jest. Jesteśmy ludźmi, kochamy układać wszystkie myśli w ład. Możemy pokusić się więc o dokonanie cudu - opisanie miłości.

Miłość jak narkotyk

Tu nie ma wątpliwości - kochanie działa jak narkotyk. Jeśli kiedyś czuliście nieposkromioną miłość, prawdopodobnie byliście na mocnym "haju". Jednak, w odróżnieniu od wszystkich innych, to upojenie nie ma żadnych negatywnych skutków ubocznych (dopóki nie uświadczysz bolesnego "odstawienia"). Ba! Wykazuje dziesiątki zalet dla zdrowia. Badania pokazują, że miłość (w znaczeniu - emocjonalna, jak i seksualna) odmładza. Podnosi odporność. Redukuje szkodliwy dla genów stres. Obniża ciśnienie. Zmniejsza apetyt. Drastycznie redukuje ilość lęków i stanów depresyjnych. Łagodzi objawy nowotworów. Pozwala szybciej się wysypiać. Słowem - używka dla bogów! Naukowcy sugerują, że jej rolą jest właśnie wywołanie miłego stanu odklejenia od rzeczywistości. Hormon zwany oksytocyną odpowiada za przywiązanie, emocjonalną więź i szeroko pojętą miłość. I właśnie jego wysoki poziom (jak i hormonu zakochanych - fenyloetyloaminy) obserwuje się u osób, których serca goreją namiętnością. Z czysto racjonalnego punktu widzenia człowiek kocha, ponieważ to pozwala mu wychować potomstwo i utrzymać rodzinę. Cel twojej miłości jest jak używka, a stan emocjonalny to biologiczna, podstawowa metoda zapewniania ciągłości gatunku.

Miłość jako nić empatyczno-telepatyczna

Niektórzy są zdania, iż miłość to jednak dużo więcej niż tylko biologia. Zwłaszcza zwolennicy niematerialnej świadomości utrzymują, iż kochanie to rodzaj bardzo szczególnej relacji łączącej dwa umysły, których synchronizacja ma na celu dogłębne doświadczenie siebie nawzajem i połączenie się tak, jak teoretycznie połączyć się nie da. Miłość pod względem psycholgicznym faktycznie spełnia funkcję pomostu pomiędzy dwiema głowami. Tylko po co i jak? Tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Być może właśnie, jak utrzymuje coraz liczniejsze grono, ludzka świadomość jest czymś znacznie większym, niż myślimy, a może i sam wszechświat to umysł, a nasze uczucia (zwłaszcza tak doniosłe, jak miłość), są sensownie przemyślaną strategią, która ma na celu łączyć człowieka z człowiekiem? A może po prostu stało się tak, a nie inaczej, że ślepy los pozwala nam nadać miłości większe znaczenie, widzieć w niej transcendentalną wartość, choć to zwykła, powszechna reakcja chemiczno - elektryczna, odpowiednio zapatrzonych w siebie komórek mózgowych?

Najwyższa motywacja

Kolejną funkcją miłości jest niechybnie motywowanie nas do życia. Bez niej byłoby w jakiś sposób pusto i nudno. Być może ewolucja dała nam możliwość kochania siebie nawzajem, byśmy choć trochę bardziej uczepili się tego życia? Ale po co? Czemu w ogóle tak kochamy żyć? Ale skąd? Skąd pomysł na taką miłość i taki stan doświadczeń? Tu natrafiamy na ścianę. Po prostu nie wiemy. Być może nie ma w niej romantyzmu, a jest socjologiczne spoiwo relacji? Może to tylko struktura ułatwiająca nam łączenie się w społeczeństwa lub, jak wspomniałem wyżej, opiekowanie się potomstwem? Tak czy inaczej - stanowi świetną motywację, cel poszukiwań, owoc słodki jak żaden inny. Miłość zapewnia nam poczucie spokoju. Pozwala budzić się rano, zmusić do pójścia do pracy, bo przecież robimy to dla dzieci. Pozwala trwać w nawet największym bezsensie i chaosie, czekając celu i porządku. Pozwala choć przez chwilę mieć nadzieję, że nie jesteśmy jedynie kupą obłażonego przez bakterie mięsa, że mamy jakąś duszę. Czyżby była sprytnie złożonym skutkiem ubocznym naszej naiwności, utajoną grą podświadomości, by zachęcać nas do przechodzenia przez wyboiste ścieżki losu? A może to poemat spisany przez Stwórcę i jego dłoń gładząca nas po głowie? Nie mam pojęcia. Ale kochanie jest przyjemne, więc niech trwa i trwa.

Miłość jako podstawa samego bytu

I wreszcie najbardziej pokręcona, (choć, jak widać - cały świat jest pokręcony, więc niekoniecznie chybiona) romantyczna i mistyczna wizja - perspektywa istnienia miłości jako budulca, najwyższej siły, pierwotnej energii spajającej życie. Zakłada ona, w różnych podobnych sobie wariacjach, iż miłość to źródło naszego jestestwa, że nas stworzyła, byśmy żyli i kochali. Niejeden raz słyszeliście pewnie opowieści ludzi z pogranicza śmierci, którzy w większości opowiadali o tunelu idealnego światła i miłości, niezależnie od tego, jakiej wiary byli. Czy można im jednak ufać? Najdociekliwsi pewnie sami teraz pragną śmierci klinicznej, by móc doświadczyć i ocenić, jak to wygląda i czy faktycznie ma w sobie boski pierwiastek. Na razie jednak jesteśmy tu, na Ziemi, nie wiedząc nic ani o niebie, ani o piekle. Mamy jednak wpojony, wszyscy, mechanizm kochania.

Używek, życia, emocji, drugiego człowieka... - każdy pragnie. Skąd w nas uniwersalna zdolność przejawiania chęci do czegokolwiek, skoro równie dobrze mogłoby nas nie być, tak jesteśmy marni? Skąd mamy tę wizję kochania, dążenie do idealnego stanu? Skąd pojęcie o rzeczach tak wielkich, że tylko teoretycznych? I skąd ogień, który to niebywałe uczucie w nas zapala? Nie wiemy. Nasze pochodzenie to wciąż X w równaniu wszechświata. Skoro jednak każdy powstał z woli miłości (seks jest jej giermkiem), każdy do niej lgnie, w jakikolwiek sposób chce się zaczepić o tę magię, niezależnie od tego, co będzie kochał - może wszystko jest miłością? Może nasz świat to jedno wielkie, świadomie bijące serce? Nie wiemy. Być może nawet nie wierzymy w samą miłość, taka bywa ukryta. Ale kto ją poznał, ten wie, że pomysł, iż jest czymś ponad wszystkim, wcale nie jest niedorzeczny. Jak na razie tylko zgadujemy, wolna wola to wolny wybór. Miłość to walka, ale i odpoczynek. Miłość to ogień i woda. I któż wie, kiedy nadejdzie?